Aktualności

Test Wilson Exclusive Line EL-8 – audiostereo

[…]

Rockową ścieżkę dźwiękową z „Songs of Anarchy, Vol. 1” Wilsony zagrały z werwą, dynamiką i niemalże spontanicznością jasno dając do zrozumienia, że właśnie w takich, zadziornych klimatach czują się jak przysłowiowa ryba w wodzie. Tutaj nie było żadnej kalkulacji, tylko pójście na żywioł, gdzie liczą się emocje i najzwyklejsza w świecie frajda ze słuchania ulubionej muzyki. A właśnie. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa wydawnictwa pełne drących się do mikrofonów długowłosych i wydzierganych jegomościów rzadko kiedy można określić mianem audiofilskich, więc delikatna tonizacja i wygładzenie najwyższych składowych jaką zafundowały niniejszemu albumowi tytułowe kolumny przemawiała ewidentnie na ich korzyść. Oczywiście ów rockowy pazur wcale nie oznaczał, że na eterycznym i niespiesznym „En el amor” Nataša Mirković brzmiała jak gulgocząca growlem Alissa White-Gluz na „War Eternal” Arch Enemy a uwaga słuchacza po raz kolejny kierowała się ku wielce sugestywnej przestrzeni, w jakiej zawieszone zostały dźwięki i w jakiej pozwolono im swobodnie wygasać

[…]

Test głośników Wilson Viper 5.0 – Hi-Fi Choice

[…]

Podsumowanie

Serię Viper wyróżnia atrakcyjny nowoczesny design oparty na starannie zaprojektowanych głośnikach (producent bardzo sprytnie wykorzystał również drobne detale głośników do uzyskania nowoczesnego wyglądu), jak również nietuzinkowy, ekspresyjny dźwięk oparty na obficie zaprezentowanej przestrzeni i przede wszystkim mocnym, dosyć neutralnym basie. Dzięki rozbudowanym i efektywnym kolumnom frontowym oraz dobrej równowadze tonalnej i nienarzucającym się, a jednocześnie detalicznie brzmiącym wysokim tonom Viper 5.0 sprawdzi się zarówno w kinowej konfiguracji wielokanałowej, jak i w stereo. Atrakcyjny design niewątpliwie idzie tutaj w parze z energicznym i przykuwającym uwagę dźwiękiem. Kolumny te warte są każdej wydanej złotówki.

Ocena
  • Jakość dźwięku
  • Jakość / Cena
  • Jakość wykonania
  • Wysterowanie
5

Ocena ogólna

Test subwoofera Wilson SUB-8 – Hi-Fi Choice

[…]

Podsumowanie

Mniejszy z dwóch modeli subwooferów marki Wilson powinien się sprawdzić w systemach kina domowego pracujących w pomieszczeniach nie większych niż 20 metrów kwadratowych. Z racji swoich walorów brzmieniowych, przede wszystkim stosunkowo precyzyjnego i zróżnicowanego zakresu niskich tonów, SUB-8 dobrze spisze się także w konfiguracji stereofonicznej, gdzie bardziej od masy niskich tonów liczy się szybkość reakcji oraz zdolność do różnicowania poszczególnych dźwięków występujących w paśmie niskich tonów.

Ocena
  • Jakość dźwięku
  • Jakość / Cena
  • Jakość wykonania
  • Możliwości
4.5

Ocena ogólna

Test głośników Wilson Raptor 1 – HiFi Class

Warto wiedzieć

Definicja monitorowego brzmienia została sprecyzowana na przestrzeni wielu lat, odkąd w rynku audio coraz większy udział zaczęły mieć kolumny przeznaczone na podstawkę. Bez względu na fakt, że skrzynki są bardziej kompaktowe i dużo mniejsze od podłogowych modeli, w monitorach producenci również stosowali zarówno te mniej, jak i bardziej rozbudowane układy głośnikowe. Należy jednak podkreślić, że to właśnie dwudrożny układ głośnikowy jest najbardziej popularny wśród kolumn przeznaczonych na podstawkę.

Wynika to nie tylko z czystej ekonomii, ale przede wszystkim z racji łatwości aplikacji filtrów do takiego głośnikowego układu. Z drugiej strony kompaktowe skrzynki są mniej podatne na rezonanse i charakteryzują się bardziej zwartą bryłą, co w pewnym sensie przekłada się na niższe podbarwienia wprowadzane do dźwięku przez mniej rezonujące obudowy. Monitorowy dźwięk ma też to do siebie, że jest zwarty, szybki i konturowy – te cechy również nie wzięły się znikąd, ponieważ głośnik nisko-średniotonowy w związku z tym, że współpracuje z mniejszą komorą akustyczną, ma mniejsze opory do pokonania, co przekłada się na nieco niższe zapotrzebowanie na moc niż w przypadku podłogowych konstrukcji.

Podsumowanie

Raptor 1 kosztują niecałe 800 złotych. Co z tego wynika? Cena jest niezwykle atrakcyjna, biorąc pod uwagę fakt, jak te kolumny są wykonane i jakie brzmienie prezentują.
Plusy: Zgrane i homogeniczne w pełnym paśmie. Zrównoważone, zwłaszcza w zakresie wysokich tonów i na przełomie średnicy. Nie są aż tak czułe na dosuwanie do ścian mimo tunelu bas-refleksu znajdującego się z tyłu. Starannie wykonane i estetyczne
Minusy: Ograniczony zasięg basu. Jednak masa niskich tonów będzie dobrze kształtowana pod warunkiem, że kolumny będą pracować w pokoju nie większym niż 14 metrów kwadratowych
Ogółem: Raptor 1 to idealne kolumny do niewielkich pomieszczeń – w tej cenie nie ma co liczyć na wręcz studyjną neutralność znacznie droższych monitorów, ale z drugiej strony małe Wilsony potrafią przekazać muzykę atrakcyjnie, absorbując uwagę słuchacza

  • Jakość dźwięku
  • Jakość / Cena
  • Wykonanie
  • Wysterowanie
5

wypisy

Ocena ogólna

Test głośników Wilson Raptor 5 – wstereo.pl

Podsumowanie

Po pierwsze – naprawdę atrakcyjna cena. Po drugie – fajny wygląd i dobre wykończenia. I po trzecie i najważniejsze – rasowe jak na kolumny za takie pieniądze brzmienie. Wilson Raptor 5 to harmonijnie, wciągająco i audiofilsko grające zestawy. Może nie trzymają słuchacza w ciągłym napięciu, ale w uprzejmy sposób zapraszają do wysłuchania kolejnego nagrania. Na tle konkurencji wyróżniają się nie tylko świetną barwą i obecnością brzmienia, ale również ogólną muzykalnością, brakiem agresji i sztucznego podkręcania skrajów pasma.

Test głośników Wilson Raptor 7 – HiFi Class

Dla poszukiwaczy budżetowych zespołów głośnikowych, oferujących kompletny dźwięk, Wilson Raptor 7 może stać się oczywistym wyborem…

Podsumowanie

Chciałoby się powiedzieć że Dali brzmią… ale to są przecież Wilsony, moim zdaniem bardzo udane kolumny oferujące wszystko czego trzeba, żeby cieszyć z dźwięku różnych gatunków muzycznych bez rozkładania muzyki na czynniki pierwsze. Raptor 7 brzmią w niewymuszony sposób i oferują przyzwoitą dynamikę oraz co najważniejsze, dźwięk z atrybutami typowymi dla zdecydowanie droższych kolumn. Mam tu na myśli nie tylko ładną, plastyczną, barwę, ale przede wszystkim fakt, że Wilsony nie wytwarzają fajerwerków, a przez to nie trącą tandetą. Dźwięk nie jest na siłę eksponowany w zakresie wysokich tonów, ani nie przytłacza dudniącym i buczącym basem, na czym ostatecznie zyskuje muzyka, a przecież o to chodzi nie tylko producentowi, ale również przyszłemu użytkownikowi tych kolumn.

 

Werdykt: Wilson Raptor 7

Plusy: Spójny, dobrze wyważony w proporcjach dźwięk. Mocny bas z całkiem przyzwoitą rytmiką. Barwne i nasycone zakresy tonów średnich i wysokich. Niezła plastyka, z delikatną przewagą w kierunku brzmienia relaksacyjnego i niezbyt ofensywnego.
Minusy: Z niektórymi gatunkami muzycznymi może brakować im nieco precyzji i neutralności.
Ogółem: Budżetowe, ale starannie wykonane i dobrze brzmiące kolumny. Wilsony nie są wymagające wobec wzmacniacza mimo 4-omowej impedancji znamionowej, jednak miłośnicy głośnego słuchania muzyki powinni zadbać o wydajny wzmacniacz.

Ocena
  • Jakość dźwięku
  • Jakość / Cena
  • Wykonanie
  • Wysterowanie
5

 

Ocena ogólna

Audio

Test głośników Wilson RAPTOR 5 – AUDIO

Wilson RAPTOR 5

Patrząc na całą grupę, trochę zaskoczył mnie fakt (niekoniecznie zmartwił), że w żadnym przypadku wysokie tony nie zostały ani trochę wyeksponowane. Potwierdzają to wyniki pomiarów, co stoi w pewnej kolizji z przekonaniem, iż kolumny niskobudżetowe grają szczególnie „komercyjnie” (może właściwe byłoby określenie „niskokomercyjnie”), wychodzą naprzeciw mniej wyrafinowanym gustom i zaspokajają je przede wszystkim basem i górą. Tymczasem góry nigdzie nie było za dużo, chociaż bas był tak mocny, jak na to pozwalały warunki techniczne; nawet patyczakowate Speaker Boxy 10 próbowały nas czarować przynajmniej ciepłym, gęstym brzmieniem, substytutem „prawdziwego” basu. W przypadku Raptorów 5 mamy już dobre rozciągnięcie, a poziom i charakter basu został dobrany bardzo zręcznie. Jest go sporo, więcej niż z Melodiki, ale nie chodzi tylko o bas, lecz bardziej o cały profil i kompozycję; Wilsony grają niżej; o ile BL30 lekko rozjaśniały, to Raptory 5 „dociążają”, w ich wykonaniu wokale są mniej błyszczące, nawet nie zbliżając się do natarczywości, za to nabierają „ciała”. Są przy tym świetnie wyodrębnione, ukształtowane, nie zostają zamulone i wtopione w wybrzmienie niskich rejestrów, przejście basu do średnicy jest czyste i niepodbarwione. Tonalnie Raptory 5 są więc ciemniejsze od BL30, ale wcale nie mniej dynamiczne – mają nawet mocniejsze uderzenie, nie wchodzą w ocieplenie i zmiękczenie.

Wysokie tony, chociaż wyrównane, są wyraźne, przejrzyste, wręcz wyrafinowane w oddawaniu drobiazgu i najdelikatniejszych wybrzmień. Porównywanie z BL30 jest o tyle „na miejscu”, że to konstrukcje o podobnej wielkości, proporcjach i potencjale głośnikowym (chociaż o zupełnie innej estetyce). Ich brzmienia rozchodzą się w różnych kierunkach, BL30 są „pozytywnie” rozjaśnione i swobodniejsze w budowaniu sceny, Raptory 5 pozostają bliżej neutralności, spójności, dynamiki i dokładności, wchodząc też na wysoki poziom kultury. Spodziewałem się więcej wybryków, a może nawet skrajnej „komercjalizacji”, bowiem dochodziły do mnie głosy o „basowym priorytecie”, jaki został ustalony w ich projekcie, co jednak zostało zrealizowane z umiarem, a doskonałym „skutkiem ubocznym” jest mocna, plastyczna średnica. Być może zamiary konstruktora zostały powściągnięte przez ograniczone możliwości „rozbujania” basu przez dwie 15-ki. Jeżeli tak, to wilk syty i owca cała, bo pewnie więcej basu mają Raptory 7, które znajdą swojego klienta, a trochę delikatniejsze Raptory 5 – swojego. I o tym wyborze nie będzie decydować tylko cena. Raptory 5 mają groźną nazwę, ale brzmienie niebezpieczne tylko dla konkurencji.
Andrzej Kisiel

Pobierz cały tekst:

InfoAudio

Test głośników Wilson MoviX – InfoAudio.pl

Sposobów na zwiększenie przyjemności z oglądanego filmu jest kilka – od płynnych, przez chrupiące po dookólne. Wydawać by się mogło, że szczyt popularności kina domowego mamy dawno za sobą. Jednak patrząc z drugiej strony, wraz z rosnącą przekątną ekranów, zaczyna się ono powoli odradzać. Rośnie także nasz apetyt na dźwięk. Nie da się bowiem w nieskończoność pomniejszać, wbudowanych w telewizory głośników, więc w jakimś momencie trzeba powiedzieć stop i definitywnie pomyśleć o umieszczeniu ich na zewnątrz.

Ostatnie targi CES pokazały, że od tego trendu nie ma odwrotu. Wkrótce ekran telewizora będzie gołą, niekoniecznie płaską taflą szkła lub czegoś podobnego, a świat do tego szybko i chętnie się przyzwyczai. W sklepach audio soundbary to jeden z najlepiej sprzedających się ostatnio towarów. Jednak instalacja oparta na pięciu fizycznych głośnikach jest taką, pod którą miksowane są ścieżki audio na płytach DVD i Blu-ray.

Przyznam, że chętnie recenzuję soundbary. Są to bardzo poręczne urządzenia, natomiast pełnowymiarowe instalacje kinowe traktuję z rezerwą. Posłuchać takiej gdzieś… OK, ale żeby tak u siebie stawiać cały system 5.1? Można to nazwać lenistwem albo po prostu niechęcią do robienia rewolucji w domu. Postawienie zestawu kinowego wymaga nieco fatygi, rozpoczynając od znalezienia miejsca pod 6 głośników, poprzez okablowanie na zestrojeniu wszystkiego kończąc. Jak to często bywa, życie postanowiło zrewidować moje poglądy i wypchnąć mnie ze strefy komfortu.

Dzyń, dzyń zadzwonił domofon. „Dzień dobry. Kurier z tej strony. Czy mógłby pan zejść na dół i mi pomóc? Sam nie dam rady…” Ubrałem się, zjechałem i oto co widzę – naklejka z nadawcą: Horn Distribution, paleta, a na niej zafoliowane chyba pół samochodu! No, może lekko przesadziłem, ale fakt faktem, że 5 głośników znalazło się w pojedynczym kartonie bez uchwytów. Bez przysłowiowego szwagra do pomocy nie da rady. Na szczęście SUB-10, jako sprzedawany opcjonalnie, zapakowany był oddzielnie.

Dźwięk kina domowego
Oto jak w telegraficznym skrócie, wyglądają dostępne metody reprodukowania dźwięku kinowego:
– głośniki wbudowane w telewizor
– soundbary
– zestawy all-in-one
– amplitunery + kolumny od 5.1 do 7.2.4*

* 7 – liczba tradycyjnych kanałów surround, 2 – liczba subwooferów i 4 – liczba głośników sufitowych które może dany sprzęt obsłużyć.

Plusy
  • Atrakcyjna cena oraz bardzo korzystny stosunek jakości do ceny za zestaw 5.0
  • Umieszczone na przednich ściankach otwory bass-reflex. umożliwiają łatwiejszą lokalizację zestawu w małych pomieszczeniach.
  • Wart swojej ceny, opcjonalny subwoofer. Można go dokupić jako uzupełnienie zestawu.
  • Zestaw Movix 5.0 + sub wsparty dobrej jakości elektroniką, potrafi pozytywnie zaskoczyć brzmieniem.
  • Staranne wykonanie i pomino bardzo przystępnej ceny nie ma powodów do narzekania. Za 2.500 zł otrzymujemy celulozowe membrany przetworników, skrzynki kolumn z MDF, solidne terminale głośnikowe.
Minusy
  • Niekompatybilne kolory subwooferów i kolumn systemu 5.0. Dla miłośników jednolitości będzie to trudne – choć oczywiście sub można ukryć.
  • Ciasne zaciski sprężynowe w satelitach. Wymagają przewodu mniejszego niż 4 mm.
Wilson MoviX

Zrób to sam

Jeżeli ktoś w swej naiwności myśli, że teraz wystarczy głośniki wyjąć z kartonów, ustawić, potem zrobić kawę, otworzyć butelkę wina i zacząć seans, to uprzejmie donoszę, że jest w ciężkim błędzie. Przede wszystkim system trzeba okablować. O ile w domu zazwyczaj znajdziemy jakieś przewody pod zestawy frontowe, to jest mało prawdopodobne, byśmy posiadali niezbędne, pozostałe kabelki. W przeciwieństwie do sprzedawanych w marketach zestawów all-in-one, w zestawach pełnowymiarowych, standardowo przewody nie są dodawane. Każdy pokój jest inny, ma inne wymiary, a przewody głośnikowe nie są aż tak tanie, by sprzedawcy rozdawali je chętnie na lewo i na prawo.

Wilson MoviX
Wilson MoviX

W związku z tym jeszcze przed odsłuchem lub w trakcie [img:9:L]kupowania zestawu kina, warto wszystko dokładnie zmierzyć i kupić to, co będzie niezbędne. Wilson oferuje również przewody z miedzi OFC. Kabelki posiadają przezroczystą izolację w 3 grubościach: 2.5mm, 4.0mm i 6.0mm. Teraz możemy pójść na łatwiznę i zacisnąć gołe kable albo dokupić banany lub widełki i przewody porządnie polutować. Proszę się jednak przy tym nie rozpędzić tak, jak mi się to zdarzyło. Głośniki efektowe i centralny przygotowano do zawieszania. Nie posiadają zatem tradycyjnych, zakręcanych terminali, a jedynie zaciski, do których należy wsunąć goły przewód. W głośnikach frontowych optymalną średnicą wydaje się 4 mm oraz 2.5 mm dla głośników centralnego i efektowych.

Reasumując, chcąc staranie zakonfekcjonoać 6 przewodów, potrzebne jest kilka godzin. Czas ten zależy ponadto od dostępności przewodów, zacisków, lutownicy, termokurczy i… umiejętności. Weekend pęknie jak nic. [img:4:FR]Jest z tym trochę zabawy, ale zapewniam, że satysfakcja potem gwarantowana. Następnie czeka nas jeszcze kalibracja systemu. Piszę o tym wszystkim, bo z jednej strony jest to „cena fatygi”, którą musimy zapłacić by mieć kino w domu, a z drugiej – nie ma co tematu demonizować – to tylko kilka kabli przyciętych na długość. Jako załącznik do kolumn otrzymałem amplituner Denon AVR-X1300W. Jest on wyposażony w mikrofon i system do autokalibracji Audyssey. Podobne systemy spotyka się u większości producentów. Czynność ta zajmuje 5 minut i po kłopocie. Brzmienie systemu przed i po kalibracji to zupełnie dwa różne akustyczne światy.

Wilson to nowa marka stworzona przez największego polskiego dystrybutora sprzętu audio – firmę Horn Distribution. W pewnej chwili, firma ta działając również poza Polską: w Szwajcarii, na Węgrzech, Litwie i Czechach, zdecydowała się na powołanie do życia własnej marki. Wydaje się to być elementem naturalnego rozwoju. Może kiedyś więcej na ten temat napiszę. Przed nową marką postawiono konkretny cel: Wilson ma zaspokajać potrzeby klientów z aspiracjami, a wszystko obejmować ma segment “entry level”. Oferowany zestaw 5.0 to dwie pełnowymiarowe podłogówki frontowe, głośnik centralny i dwie satelitki efektowe. Zestaw dostępny jest w 3 kolorach: czarny, wenge i orzech włoski.

Wilson MoviX

Powszechne używanie obrabiarek CNC sprawia, że tanie jak i drogie kolumny schodzą z identycznych linii produkcyjnych – trzymają nienaganną jakość wykonania.

Głośniki frontowe – 1000 x 195 x 306 mm, kopułka 1” i dwa przetworniki średnio-niskotonowe 6.5”. Pasmo 45-20.000Hz. Czułość 90dB. Impedancja 4-8 Ohm. Terminal uniwersalny pozwala zacisnąć gołe przewody lub zakończone standardowym bananem.

Głośniki efektowe (podstawkowe) – 240 x 135 x 206 mm, kopułka 1” i niskotonowy 4”. Pasmo 60-20.000Hz. Czułość 89dB. Impedancja 4-8 Ohm. Terminal sprężynowy, akceptuje gołe przewody.

Głośnik centralny – 135 x 400 x 206 mm, kopułka 1” i dwa niskotonowe 4”. Pasmo 55-20.000Hz. Czułość 88dB. Impedancja 4-8 Ohm. Terminal sprężynowy, akceptuje gołe przewody.

Wilson MoviX

Wszystkie kolumny posiadają otwory bass-reflex umieszczone na przedniej ściance. Pozwala to na bardziej swobodne ustawienie ich w pomieszczeniu: blisko ścian lub wręcz na powieszanie zestawów. Membrany głośników wykonano z zabarwionej na kolor srebrny prasowanej celulozy. Aluminiowe cewki mają gwarantować ochronę przed przegrzaniem. Rekomendowana moc wzmacniacza do 130W, ale z moich obserwacji wynika, że to wartość chyba niedoszacowana ze względów bezpieczeństwa.

Wilson MoviX

Sub-10 – Jest głośnikiem opcjonalnym, sprzedawany oddzielnie za 1.600zł. To typowy subwoofer aktywny, z bass-reflex i 10″ przetwornikiem o długim skoku membrany. Pasmo 25-150Hz. Moc 150W. Na tylnym panelu znajdziemy przełącznik fazy oraz możliwość regulacji częstotliwości odcięcia zwrotnicy. Automatyczne przechodzenie w tryb uśpienia odbywa się po 13 min. Sub produkowany jest w kolorach: białym i czarnym. Suby kolorystycznie bardziej dopasowane zostały do mebli niż pozostałych głośników.

Często słyszy się narzekania na ceny subwooferów: że za drogie, że za co się płaci skoro on nawet nie gra tylko burczy w kącie. Sub to nie tylko duży wyspecjalizowany przetwornik ze specjalnym resorowaniem, potrafiący wprawiać w ruch spore masy powietrza. To również wyspecjalizowana zawarta we wzmacniaczu elektronika. Na zdjęciu po prawej widać komplet zacisków, do których możemy podłączyć kolumny frontowe. Umożliwia to precyzyjnie odcięcie tych część pasma, która ma nich nie obciążać i zostać przetworzona przez suba właśnie. Takie rozwiązanie pozwala na precyzyjne panowanie nad niskimi tonami.

Wilson MoviX
Wilson MoviX

Przetworniki w subach potrafią się wychylać z amplitudą niespotykaną w konwecjonalnych kolumnach pełnozakresowych. Membrany są ekstremalnie sztywne, a co za tym idzie dość ciężkie. Sprawne i dynamiczne wprawianie takiej masy w ruch wymaga wiele energii ukierunkowanej na jeden cel – poruszyć potwora. Ot i cała tajemnica na co idzie kasa…

Wilson MoviX

Uchylając nieco rąbka tajemnicy… nie, to nie jest mój salon (choćbym chciał). Zdjęcie zrobione w naszym redakcyjnym pokoju odsłuchowym. Naczelny narzekał, że ciasno, że dużo sprzętu stoi ale gdy mu wstawiłem dodatkowo dwa kina 5.1 a następnie zabrałem to okazało się, że jest tam, za przeproszeniem, kupa wolnej przestrzeni.

Odsłuch

To co za pewne ucieszy potencjalnych klientów to, to że MoviX-y nie boja się głośnego grania. Podczas sesji odsłuchowych grałem do 75% mocy amplitunera i było naprawdę głośno. Określiłbym to jako mój górny próg akceptacji na hałas. Podczas sesji w czytelny sposób dało się zauważyć co nas czeka gdy poskompimy na amplituner. Czasami po prostu okazuje się, że deklarowane 145W na kanał „nie daje rady”. Im głośniej gramy, a ścieżka filmowa jest bogato przyozdobiona efektami specjalnymi, dźwięk zaczyna się „spłaszczać i kompresować”. Ulega degradacji i traci na szczegółowości. Dopiero przyciszenie pozwala mu ponownie nabrać oddechu i rozmachu. O tym, że wina leżała po stronie amplitunera, a nie kolumn przekonałem się podłączając same fronty do 100W stereofonicznego wzmacniacza Micromega M-One. Te same fragmenty koncertów wzmocnione przez Francuza były tak namacalne, że miałem wrażenie, iż da się je wykrawać z powietrza łyżką.

Mój ulubiony test zderzeniowy w Babylon A.D. Jedzący królika Vin Diesel, na sekundy przed wielkim bum, które zmiecie ścianę za jego plecami. Huk gwałtownej eksplozji MUSI posiadać odpowiednią masę i w tym łomocie MUSI się dać usłyszeć świst przelatujących nad naszą głową cegieł.

Wilson MoviX

Przy okazji warto wspomnieć, że kinematografia niejedną ma twarz i podczas oglądania komedii, tragedii i seriali MoviX sprawia się celująco, ale to jedna strona medalu. Po ciemnej stronie księżyca istnieją horrory, s-f, kino akcji, które przed kolumnami stawiają zupełnie inne wymagania. Jak się chce mieć ciarki na plecach albo wziąć udział w wojnie na konsoli, to bez subwoofera ani rusz. I tu z pomocą przychodzi możliwość dokupienia Sub-10, który wart jest swoich pieniędzy.

Podsumowanie

Istnieją zestawy kinowe nawet o połowę tańsze, ale coś za coś. Pytanie czy zależy nam jedynie na postawieniu w salonie pudeł na pokaz, czy jednak szukamy rozwiązania stosunkowo niedrogiego, ale grającego lepiej niż wygląda. Spokojnie można powiedzieć, że Wilson MoviX 5.0 posiada bardzo korzystny stosunek ceny do jakości. W tych kolumnach drzemie duży potencjał i warto do niego dotrzeć, kupując wydajny amplituner z podobnej lub nieco wyższej półki cenowej. Podstawowy zestaw MoviX 5.0 jest w stanie zaspokoić większość potrzeb początkującego kinomianiaka. Fronty schodzą dość nisko i Subwoofer nie jest konieczny, ale sprawienie sobie instalacji kinowej bez niego to jak jeść rosół, bez soli. To właśnie potęga basu jest tym co odróżnia oglądanie filmów od słuchania muzyki.

Szukając amplitunera zwróćmy uwagę by posiadał on jakiś system autokalibracji.
Tu widać mikrofon na tekturowej podstawie, który ustawia się na wysokości uszu widza.

Mądrze dobrany zestaw stereofoniczny jest w stanie dać wiele radości, ale trudno nazwać to kinem domowym. Dla większości konsumentów optymalna konfiguracja i jednocześnie rynkowy standard to systemy 5.1. Dysponujemy wówczas dwoma kanałami przednimi, głośnikiem centralnym odpowiadającym za bardzo ważny aspekt jakim są dialogi (przyjmuje się, że 60% ścieżki filmowej to właśnie dialogi, a nie wybuchy). Do tego, budujące przestrzeń, dwa kanały efektowe.

Oglądając film bez dookólności można się oczywiście obyć, ale pamiętajmy, że na drodze ewolucji staliśmy się uwrażliwieni na subtelne sygnały zagrożeń czających się w przysłowiowych krzakach. Trzask pękającej gałązki przed nami i ten sam trzask za naszymi plecami to zupełnie dwie różne sytuacje: w pierwszym przypadku my polujemy, w drugim polują na nas.

Wilson MoviX
Audio Wideo

Test głośników Wilson Raptor 7 – Audio-Video

Na europejskim poziomie

Dzis kazdy moze stworzyc nowa marke, zarejestrowac znak towarowy, zrobic strone internetowa i rozpoczac sprzedaz. Nieco trudniej jest znalezc własciwego kontrahenta-wykonawce (na przykład w Chinach), stworzyc oferte, a chyba najtrudniej zapewnic wykreowanym produktom szeroka i skuteczna dystrybucje, nie zapominajac przy tym wszystkim o pewnych drobiazgach, które nietrudno przeoczyć.

Warszawski Horn, bedacy jednym z najwiekszych dystrybutorów specjalistycznego sprzetu audio i wideo w naszym kraju, postanowił miec swoja marke głosnikowa, by móc skuteczniej „powalczyc” w sieciach handlowych. O ile jednak tego typu produkty zwykle nie trafiaja do czasopism branzowych z uwagi na obawy samych zainteresowanych, dotyczace ewentualnych wyników testu, to w przypadku Wilsonów rzecz miała sie jakby odwrotnie. Szef działu PR, zadziwiajaco pewny swego, najpierw namówił mnie (skutecznie) na przetestowanie zestawu Cinematic (AV 11/2016), zas pare miesiecy pózniej „wyskoczył” z nowym tematem o nazwie Raptor. Wiedziałem, ze nie bedzie to słynny amerykanski pickup marki, która od pewnego czasu bardzo lubie – jakaz szkoda! – lecz para głosników stereo: mniejsze „piatki” lub wieksze „siódemki”. Długo sie nie zastanawiałem, ale skoro to Raptory, to przeciez musza byc te wieksze! No wiec sa…

Pobierz cały tekst: